czwartek, 14 lipca 2016

KSIĄŻKOWO- "DOLINA ISSY"



             Od jakiegoś czasu moją wielką ambicją stało się zapisywanie przemyśleń na temat obejrzanego filmu czy przeczytanej książki. Niestety ponad roczna ,pomaturalna przerwa w pisaniu daje się we znaki i nie tak łatwo jest zapełnić czystą kartkę. Zazwyczaj pierwsza godzina mija nad wymyśleniem kilku zdań, które i tak najczęściej lądują pod bezwzględny długopis wykreślający każde kolejne słowo. Ja jednak się nie poddaję i tym właśnie postem chciałabym rozpocząć cykl poświęcony moim przemyśleniom dotyczących książek , które z czystym sumieniem mogę odhaczyć z listy lektur obowiązkowych.
           "Dolina Issy" dostała się w moje ręce dzięki koledze, który podarował mi jej piękny egzemplarz z antykwariatu na urodziny. "Dolina" nie należy do spektakularnych powieści. Jest bardzo powolna, kontemplacyjna. Czytając miałam wrażenie ,że każde słowo wychodzi do mnie zza mgły, jakby to wszystko , co opisuje niewidzialny kronikarz nie było mi do końca dostępne. Snuję się między tymi wszystkimi miejscami i zdarzeniami. 
           Miłosz pięknie oddał ducha litewskiej prowincji. Ze szczegółami opisuje obyczaje i mentalność jej mieszkańców. Świat przedstawiony ukazany jest niezwykle poetycko, wręcz baśniowo. Bardzo mnie urzekły spokój i prostota bijące z każdej strony "Doliny Issy". Dzięki niej odrywałam się na chwilę od zabieganych na ulicach ludzi i codziennej krzątaniny.
           Kiedy niemal na każdym portalu poświęconym lekturom czytałam ,że jest to powieść o dojrzewaniu, spodziewałam się młodzieńczego buntu, burzliwych miłości i wielu innych "przypadłości" wieku dojrzewania. Tymczasem Tomaszowi, któremu poświęcona jest znaczna część "Doliny" , towarzyszymy do jego trzynastych urodzin. Zamiast zbuntowanego nastolatka otrzymałam niezwykle wrażliwego na otaczający świat chłopca, próbującego odnaleźć swoją życiową drogę oraz człowieka, który stałby się na tej drodze przewodnikiem. Nie będę zdradzać fabularnych szczegółów ,mogę tylko powiedzieć ,że  Miłosz napisał niezwykle mądrą książkę z garścią pięknych przemyśleń na temat poszukiwania własnej tożsamości i własnego miejsca na Ziemi. Niektórymi chciałabym się z Wami podzielić. 

" Jeżeli jestem tym, czym teraz jestem, to dlatego,że postąpiłem wtedy i wtedy tak i tak. Ale dlaczego wtedy tak postąpiłem? Czy nie dlatego ,że jestem ,jaki jestem od początku, tak?"

"Jeżeli inni z nas kpią, to dlatego,że nie przenikają w naszą duszę. (...) Oceniała go z zewnątrz , a ta zależność od własnej twarzy, gestów, ruchów, za które ponosi się odpowiedzialność, ciążyła mu bardzo."

"Jeżeli człowiek jest dla psa tym,czym Bóg dla człowieka, to kiedy pies ugryzie człowieka, ten łapie za kij , a Bóg ugryziony przez człowieka też wpadnie w gniew i ukaże.Cała rzecz to wynaleźć coś tak obrażającego Boga ,żeby musiał użyć swoich piorunów.Jeżeli wtedy nic się nie stanie, dowód zostanie przeprowadzony, że o Niego dbać nie warto."

"Lubił rozkraczać nogi , stojąc na trawniku, pochylać się i patrzeć przez ich bramę na drugą stronę:tak odwrócony park okazywał się niespodzianką .(...) Ale wiewiórka męczyła się .Czy ktoś mógłby ją zobaczyć jakoś z drugiej strony i powiedzieć ,że nam się tylko przywidziało,że nie, ona nie cierpi? Tego to już chyba nikt nie powie.Nawet Bóg."

poniedziałek, 4 lipca 2016

ŻYTNIE BUŁECZKI Z RODZYNKAMI


Jednym z moich wakacyjnych planów jest rozwijanie  zdolności kulinarnych. Odkryłam ,że gotowanie sprawia mi ogromną radość i satysfakcję. Dlaczego więc nie poświęcić tego ułamka wakacyjnego czasu w kuchni? Niedawno upiekłam żytnie bułeczki z rodzynkami. Może na zdjęciu wyglądają na nieco spieczone,ale zapewniam ,że wyszły przepyszne! W środku miękkie ,na zewnątrz chrupiące.

PRZEPIS ( ok. 14 sztuk)

CO BĘDZIE POTRZEBNE:

* 30 dag pszennej mąki
*20 dag żytniej mąki
*4 dag drożdży
*półtorej łyżki cukru
*łyżeczka soli
*3 łyżki oleju
*rodzynki sułtańskie (ilość w zależności od uznania)

WYKONANIE:

Oba rodzaje mąki wymieszaj w naczyniu . Zrób dołek ,wkrusz drożdże, posyp cukrem,wlej szklankę zimnej wody, zamieszaj składniki w dołku. Rozczyn oprusz mąką. Tak przygotowaną masę odstaw na 15 min pod przykryciem, w ciepłym miejscu. Po upływie 15 min wsyp sól, dodaj olej i zagnieć . Znowu przykryj i odstaw na 40 min w cieple. Ciasto po wyrośnięciu posyp rodzynkami , zagnieć, wydziel z ciasta 14 części, ukształtuj bułeczki. Ułóż na wcześniej posmarowanej tłuszczem lub wyłożonej papierem do pieczenia blasze. Pamiętaj, aby zachować odstępy- bułeczki pięknie wyrosną. Ponownie odstaw na 25 min w ciepłe miejsce. Wierzch bułeczek można posmarować białkiem i opruszyć kruszonką. Piecz 25 min w temp. 180 °C do zarumienienia. Smacznego!



czwartek, 30 czerwca 2016

PORANEK


 W roku akademickim śniadania jadałam zazwyczaj w pośpiechu, w drodze do Szkoły . Uwielbiam poranki ,ich małą celebrację. Dzisiejszy świętowałam z wczoraj upieczonymi żytnimi bułeczkami z rodzynkami (przepis już niedługo), książką i kotem.

O MNIE


Jestem wiecznie poszukującym włóczykijem. Nawet teraz poszukuję- odpowiednich słów na samookreślenie. Szukam. Odkrywam. Blog ma być próbą uporządkowania tych właśnie odkryć.Niektóre będą niezwykłe, drugie trochę mniej. Z najprostszej codzienności i nienajprostszej niecodzienności. Ciekawe, co mnie bardziej zaskoczy.